piątek, 2 grudnia 2016

Ciasto dyniowe - delikatne, mocno korzenne!

Bardzo delikatne ciasto dyniowe, lekko podchodzące pod biszkopt z wilgotnym, korzennym wnętrzem. Robiłam to ciasto dwa razy, za pierwszym... zakalec jakich mało :) na szczęście za drugim razem wyszło delikatne, biszkoptowe, pachnące imbirem, gałką muszkatołową.
Jeżeli macie jeszcze gdzieś trochę dyni, serdecznie polecam na coraz zimniejsze dni.

Ciasto dyniowe
  • 240 g obranej i wydrążonej dyni*
  • 170 g mąki pszennej
  • 70 g cukru trzcinowego
  • 3 jajka
  • 140 ml oleju
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka imbiru (świeżego lub mielonego)
  • 1 łyżeczka gałki muszkatołowej
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • szczypta soli
dodatkowo
  • pestki dyni
*najlepiej wybrać taką, która ma soczyście pomarańczowy miąższ 

Dynie trzemy na tarce o małych oczkach. Przekładamy ją do miski, dodajemy od niej olej oraz żółtka. Mąkę mieszamy z proszkiem do pieczenia i z wszystkimi przyprawami. Przesiewamy mąkę do miski z dynią i wszystko dobrze miksujemy, aż do połączenia składników. Białka ubijamy na sztywna pianę dodając szczyptę soli. 1/3 białek białek dodajemy do naszej gotowej masy i dobrze mieszamy. Kolejną część białek oddajemy i mieszamy delikatnie, najlepiej za pomocą silikonowej łopatki, aby białko nam nie "zgasło". Gdy wszystko już dobrze wymieszamy, przekładamy ciasto do tortownicy wyłożonej papierem o śr. 22 cm. Ciasto wkładamy do nagrzanego na 180 st. C piekarnika i pieczemy ok. 30 minut. 
Pestki dyni podprażamy na patelni, UWAGA aby ich nie spalić, następnie kruszymy je w malakserze i wysypujemy na gotowe ciasto.
Gotowe!



sobota, 26 listopada 2016

Funfetti cupcakes - babeczki urodzinowe z konfetti!

Babeczki które idealnie wpasują się na każde urodziny - to właśnie funfetti cupcakes, inaczej babeczki z konfetti :) Wyglądają uroczo, smakują bardzo dobrze i jak najbardziej mogą zastąpić tort urodzinowy. Robi się je bardzo szybko, a jedyna trudność może być w obtoczeniu babeczek w posypce, ale przy 3 czy 4 babeczce już będziecie wiedzieli co i jak.


Funfetti cupcakes

babeczki (ok. 12 sztuk)

  • 125 g mąki pszennej
  • 80 g cukru pudru
  • 125 g miękkiego masła
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenie
  • 2 jajka
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
  • 1 łyżka mleka
  • 2 łyżki kolorowej posypki*
* ja dodałam, ale niestety nie było jej tak dokładnie widać, ponieważ żółtka w jajkach były tak intensywne i babeczki wyszły bardzo żółte :)
krem
  • 200 ml śmietany
  • 250 g serka Mascarpone
  • cukier puder
dodatkowo
  • kolorowa posypka

Babeczki: Mąkę, cukier puder, proszek do pieczenia mieszamy i przesiewamy do miski. Następnie dodajemy masło i jajka. Wszystko dobrze miksujemy, do masy dodajemy mleko oraz ekstrakt z wanilii i wszystko miksujemy do powstania jednolitej masy. Na sam koniec dodajemy posypkę i mieszamy najlepiej za pomocą silikonowej szpatułki. 
Formę na muffiny wykładamy papilotkami. Do każdej papilotki dajemy około łyżki ciasta. Tak przygotowane babeczki wkładamy do nagrzanego na 180 st. C piekarnika i pieczemy ok. 20 minut aż babeczki uzyskają lekko złoty kolor. Po wyciągnięciu babeczek z pieca pozostawiamy je do wystudzenia.

Krem: Dobrze schłodzoną śmietanę wlewamy do miski i ubijamy. Do dobrze ubitej śmietany dodajemy po łyżce serka Mascarpone za każdym razem wszystko dobrze miksując. Pod koniec dodajemy ok. 1 łyżki cukru pudru, można dać więcej lub mniej, wszystko zależy od waszych upodobań. 

Gotowy krem nakładamy na babeczki. Możemy nakładać za pomocą rękawa cukierniczego z tylką, ale wystarczy też zwykła łyżka lub silikonowa szpatułka. Rozsmarowujemy krem tak, aby powstał mniej więcej kształt półkuli.
Do małej miseczki wsypujemy naszą kolorową posypkę i w tym obtaczamy górę babeczki posmarowaną kremem. Nie bójcie się, krem wam nie spadnie. Na sam koniec uformować delikatnie wszystko dłonią. 
 Jeżeli wam nie wyjdzie, możecie po porostu obficie posypać babeczkę, a następnie dalej uformować wszystko ręką. 

Jedyny minus tych babeczek jest taki, że obsypać je posypka najlepiej NIE WCZEŚNIEJ niż 2 godziny przed podaniem, ponieważ później posypka się odbarwia i rozpuszcza, nie wygląda to zbyt ciekawie. Najlepiej zrobić babeczki i nałożyć krem, a godzinę przed podaniem obtoczyć je w posypce.
Gotowe!













piątek, 18 listopada 2016

Bienenstich - niemiecki klasyk!

Bienenstich - jedno z tradycyjnych niemieckich ciast. Cudowne drożdżowe ciasto, przełożone kremem budyniowym. Na samej górze to co moim zdaniem najlepsze w tym cieście - migdały z miodem i masłem.... Całe ciasto po prostu rozpływa się w ustach! Najlepsze jest zaraz po upieczeniu, chociaż trzeba odczekać aż wystygnie, aby móc je przełożyć kremem. Ciasto wychodzi trochę słodkie, więc po jednym kawałku możemy mieć dość, więc osobiście zawsze ograniczam cukier w cieście drożdżowym i kremie.


Bienenstich

ciasto drożdżowe
  • 370 g mąki pszennej
  • 200 ml mleka
  • 35 g świeżych drożdży
  • 3 łyżki cukru 
  • 1 jajko
  • 50 g miękkiego masła
krem
  • 500 ml mleka
  • 4 łyżki skrobi kukurydzianej
  • 1 żółtko
  • 2 łyżki miodu
  • ziarna z połowy laski wanilli
  • 200 g miękkiego masła
  • 2-3 łyżki cukru pudru
przybranie
  • 100 g płatków migdałowych
  • 100 g masła
  • 50 g cukru
  • 2 łyżki miodu
  • 2 łyżki mleka
Ciasto drożdżowe: Mleko lekko podgrzewamy (temp. ok. 30 st C), dodajemy do niego cukier i świeże drożdże. Wszystko dobrze mieszamy, aby drożdże się rozpuściły i odstawiamy do wyrośnięcia. Mąkę wsypujemy do miski, wbijamy jajko. Jeżeli drożdże podwoją swoją objętość, wlewamy je do miski i wszystko dobrze wyrabiamy. Dodajemy masło i dalej wyrabiamy, aż powstanie jednolita, ciągnąca się masa. Miskę z ciastem przykrywamy lnianą ścierką i pozostawiamy do wyrośniecie w ciepłym miejscu przez około godzinę.


Krem: 300 ml mleka wlewamy do rondla, dodajemy cukier, ziarna z laski wanilii i podgrzewamy. W pozostałym mleku mieszamy mąkę i jajko, tak by nie było żadnych grudek. Tak powstałą zawiesinę wlewamy do rondla i wszystko dobrze mieszamy, dalej podgrzewając aż wszystko zgęstnieje. Budyń odstawiamy do wystudzenia.

Masło ucieramy z cukrem pudrem na puch, dodajemy po łyżce zimnego budyniu za każdym razem dobrze wszystko miksując. Tak powstały krem wstawiamy do lodówki.
Przybranie: Do małego garnuszka dajemy masło, mleko, cukier i miód. Wszystko podgrzewamy i chwilę gotujemy. Ściągamy z ognia, dodajemy migdały i wszystko dobrze mieszamy. Odstawiamy do wystudzenia.
Gdy ciasto drożdżowe wyrośnie, przekładamy je do wyłożonej papierem do pieczenia formą, 30x40 cm. Ciasto dobrze rozprowadzamy i na samą górę dajemy przygotowane wcześniej migdały, dobrze i równomiernie rozprowadzamy je na cieście. Pieczemy w temp. 180 st C przez ok. 30 minut. Upieczone ciasto wyciągamy i studzimy na kratce.
Wystudzone już ciasto kroimy na pół, tak aby przełożyć je kremem. Na dolną część nakładamy krem i dobrze rozprowadzamy, następnie kładziemy górną część (to gdzie mamy na górze migdały). Ciasto przechowujemy w lodówce, wyciągamy 10-15 minut przed podaniem, aby krem nie był za twardy.
Gotowe!






Przepis znajdziecie również w nowym - już 10!! - numerze magazynu Maszekty



poniedziałek, 14 listopada 2016

Jaglane kule mocy - prosto i zdrowo!

Jako studentka, potrzebuję czasami czegoś co doda mi energii. Szczególnie teraz, gdy dni coraz krótsze, na dworze coraz zimniej i najchętniej siedzielibyśmy w domu z gorącą herbatą i puchatym kocem.
Wypróbowywałam już kilka przepisów, ale nie potrafiłam znaleźć takich aby mi odpowiadały. W końcu znalazłam! Okazały się idealne, z mnóstwem dobrych rzeczy w środku :) Nadają się do szkoły, na studia, do pracy - wszędzie :) Naprawdę polecam!

Jaglane kule mocy
inspiracja - Planeta Smaku

  • 60 g daktyli
  • 60 g płatków jaglanych
  • 20 g nasion słonecznika
  • 10 g pestek dyni
  • 1 łyżka mąki owsianej
  • 3 łyżki masła orzechowego
  • 2-3 łyżki mleka*
  • 3 łyżki masła orzechowego**
  • 1 łyżka kakao
*u mnie zwykłe krowie, ale możecie zastąpić jakimś roślinnym
** przepis na domowe masło orzechowe znajdziecie tutaj

Daktyle zalewamy gorącą wodą i odstawiamy na pół godziny. Gdy daktyle już zmiękną miksujemy je blenderem razem z masłem orzechowym. Możecie dolać trochę wody w której daktyle się moczyły, wtedy łatwiej będzie wszystko zmiksować. 
Płatki jaglane, nasiona słonecznika i pestki dyni możecie lekko pokruszyć w malakserze, nie jest to koniecznie, ale lepiej się potem formuje kule.
Wszystkie składniki mieszamy z pastą daktylowo-orzechową. Powstała masa powinna być zwarta, nie za mokra i nie za sucha, aby można było zrobić z niej kule. Jeżeli będzie za sucha, wystarczy dodać 1-2 łyżki mleka, jeżeli za mokra dosypać płatków. 
Z powstałej masy uformować kule wielkości orzecha włoskiego. Można je pozostawić "gołe" lub obtoczyć je w kakao lub mące kokosowej.
Gotowe kule mocy włożyć na pół godziny. 
Kule przechowywać max 3-4 dni w lodówce.
Gotowe!





piątek, 28 października 2016

Zapiekane jabłka pod kokosowo-owsianą kruszonką - szybko i smacznie!

Sezon na jabłka w pełni. Codziennie przynoszę świeże, prosto z ogródka. Takie prosto z drzewa smakują najlepiej, twarde, lekko kwaśne... pycha!
Na dworze coraz chłodniej, więc trzeba się jakoś rozgrzać. Mam dla was propozycję zapiekanych jabłek z kokosowo-owsianą kruszonką. Kto się skusi? Idealne na chłodne popołudnia z kubkiem gorącej herbaty!

Jabłka pod kokosowo-owsianą kruszonką
składniki na 4 kokilki

  • 4 średnie jabłka
  • 3 łyżki masła
  • 4 łyżki płatków owsianych
  • 2 łyżki wiórków kokosowych
  • cukier trzcinowy
  • cynamon
Jabłka obieramy, usuwamy gniazda nasienne i kroimy w kostkę. Łyżkę cukru trzycinowego wsypujemy na patelnie, dodajemy łyżeczkę wody. Podgrzewamy do czasu aż się rozpuści i lekko skarmelizuje. Do cukru wrzucamy jabłka i dusimy przez kilka minut. 
Gotowe jabłka przekładamy do naczynia do zapiekania (ja użyłam kokilek, możecie również użyć jednego większego naczynia, jak wam wygonie). 
Masło roztapiamy, dodajemy do niego 2 łyżki cukru, płatki owsiane i wiórki kokosowe. Wszystko dobrze mieszamy, żeby wszystko było dobrze pokryte masłem. Tak powstałą mieszanką posypujemy nasze jabłka tak aby wszystko było przykryte. Naczynia wkładamy do nagrzanego na 
 160 st. C piekarnika i pieczemy ok. 15 minut. Na ostatnie 5 minut włączyć funkcję opiekania, aby nasza kruszonka lekko się przypiekła.
Gotowe!!



piątek, 21 października 2016

Tiramisu - w szklance i bez jajek!

Tiramisu - deser który trzeba zrobić. Szczególnie w takie chłodne dni mamy ochotę na coś słodkiego, taki deser nada się idealnie. Tiramisu wyszło bardzo delikatne, mocno kawowe, nie za słodkie, takie jak lubię. Czy czegoś trzeba więcej w taką pogodę? :)

Tiramisu 
(bez jajek)
z przepisu wychodzi ok. 5 porcji

  • 250 g serka Mascarpone
  • 300 ml śmietany 30%
  • ok. 100 g biszkoptów
  • filiżanka mocnej kawy
  • 1-2 łyżki cukru pudru
  • 60 ml amaretto lub rumu
  • kakao do posypania
Na samym początku zaparzamy kawę i odstawiamy do ostudzenia. Śmietanę ubijamy, na sam koniec dodajemy serek Mascarpone i dobrze wszystko miksujemy. Do masy dodajemy cukier puder i miksując powoli wlewamy niecałą połowę zimnej kawy. (jeżeli robicie z rozpuszczalnej, polecam zalać ją jak najmniejszą ilością wody, dzięki czemu mniejsza szansa, że po dodaniu do kremu, cała masa się zważy - im mniej wody tym lepiej). Do kremu możecie dodać więcej cukru lub kawy wedle uznania. 
Do pozostałej kawy wlewamy alkohol i mieszamy. Przygotować szklanki w których przygotujemy nasze tiramisu. Nakładamy najpierw nasączony biszkopt, potem krem, biszkopt i tak aż do samej góry. Biszkopty trzeba nasączyć w ponczu kawowym. Ważne jest, aby nie trzymać ich w tej kawie za długo, żeby się nie rozmoczyły. Najlepiej wylać sobie trochę kawy na talerz i dosłownie sekundę trzymać biszkopt w kawie z każdej strony - można by powiedzieć, że biszkopt obtoczyć w kawie.
Gotowe desery trzymać w lodówce, przed podaniem obsypać kakao i można podawać :) 





wtorek, 4 października 2016

Ciasto marchewkowe - na powitanie jesieni!

Za oknem jesień w pełni. Taka pogoda sprzyja pieczeniu ciast, aby później móc delektować się kawałkiem przy kawie i dobrej gazecie. Czy czegoś więcej trzeba w jessienne popołudnia?
Dzisiaj mam dla was przepis na ciasto marchewkowe. Przyznaję się, robiłam je drugi raz w życiu. Za pierwszym razem nic mi nie wyszło, jeden wielki zakalec, a do popicia trzeba było co najmniej dzbanka herbaty. Szukałam dobrego przepisu gdzie naprawdę znajdziemy marchewkę, a nie jej znikome ilości, ciasto wyjdzie wilgotne, pachnące cynamonem a wszystko będzie zwieńczone delikatny kremem. No i takie ciasto mi wyszło! Jeżeli macie ochotę, możecie dodać do niego trochę orzechów, ja jednak wolałam bez.

Ciasto marchewkowe
inspiracja - Ósmy Kolor Tęczy

ciasto:

  • 1 szklanka mąki pszennej pełnoziarnistej
  • 250 g marchwi
  • 3 jajka
  • 1/2 szklanki cukru trzcinowego
  • 2/3 szklanki oleju
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1 łyżeczka gałki muszkatołowej
  • 1 łyżeczka mielonego imbiru
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
krem
  • 50 g miękkiego masła
  • 1-2 łyżki cukru pudru trzcinowego
  • 250 g serka Ricotta 

Marchewkę obieramy i trzemy na tarce o małych oczkach. Białka oddzielamy od żółtek. Białka ubijamy na sztywną pianę, dodajemy pod koniec cukier dalej miksując. Do białek dodajemy kolejno żółtka wszystko dobrze miksując aż masa będzie puszysta i uzyska jednolity kolor. Mąkę mieszamy z proszkiem do pieczenia, przesiewamy i połowę mąki dodajemy do masy jajecznej. Wszystko dobrze miksujemy i stopniowo dodajemy marchew i olej, następnie znowu mąkę. Te czynności powtarzamy, aż wszystkie składniki znajdą się w jednej misce. Pod koniec dodajemy cynamon, imbir i gałkę muszkatołową, wszystko dobrze mieszamy. Ciasto przekładamy do natłuszczonej i wysypanej mąką lub bułką tartą formy, średnica 20 cm. Ciasto wkładamy do nagrzanego do 180 st C piekarnika, pieczemy przez ok. 40-45 minut. Po wyciągnięciu ciasta z pieca pozostawiamy je do wystudzenia.

Masło na krem ubijamy na puch razem z cukrem pudrem. Do masła dodajemy po łyżce serka ciągle miksując. Gotowy krem nakładamy na wystudzone już ciasto. Na sam koniec wszystko delikatnie posypać cynamonem i gotowe!