piątek, 18 grudnia 2015

Kruche ciasteczka Renifery - polecają się na świąteczny prezent!

Uwielbiam obdarowywać znajomych czymś domowej roboty, szczególnie w okresie świąt :)
Wcześniej była to gorąca czekolada, przepis tutaj, dzisiaj są to kruche ciasteczka Renifery.

Nie wiem, czy ktoś z was pamięta, ale pierwszy wpis na blogu, jeszcze na starej witrynie, to właśnie te ciasteczka. Wtedy jeszcze bez przepisu, bo moja wizja bloga była trochę inna, zdjęcia "z kalkulatora" :p, oh...tyle się zmieniło od tego pierwszego wpisu, do tego dzisiejszego i mam nadzieję, że dalej się będzie dziać w moim życiu :) No nic, koniec wspomnień, czas na przepis.

Kruche ciasteczka - Renifery
na ok. 70 ciasteczek; inspiracja - Moje Wypieki

  • 300 g zimnego masła
  • 300 g cukru pudru
  • 590 g mąki pszennej
  • 1 duże jajko
  • 2 żółtka
  • szczypta soli
  • szczypta cynamonu
  • 2-3 łyżeczki ekstraktu z wanilii 
Masło kroimy w kostkę. Wszystkie składniki wkładamy do malaksera i miksujemy do uzyskania jednolitej kuli ciasta. Jeżeli nie posiadacie malaksera, oczywiście można ciasto zagnieść rękami, ważne by zrobić to szybko i nie ugniatać ciasta za długo.
Ciasto wkładamy do zamrażalki na ok. 1h. Próbowałam już, nie martwcie się, że ciasto będzie zamrożone. Ułatwi wam to wałkowanie i nie będziecie musieli tyle podsypywać mąką. Odrywamy po kawałku ciasta z zamrażalki, rozwałkowujemy na ok. 5 mm, wykrawamy kółka za pomocą wykrawaczki lub szklanki. Ciastka przekładamy na wyłożoną papierem formę, wkładamy do nagrzanego na 180 st.C piekarnika, pieczemy ok. 10-15 minut.

Do dekoracji:

  • 80 g gorzkiej czekolady
  • czerwone m&m'sy/lentylki
Czekolady rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Do dekoracji najlepiej użyć worka cukierniczego z bardzo cienką tylką, jeżeli nie macie, możecie użyć zwykłej strzykawki lub mocniejszego woreczka, gdzie z jednej strony obetniecie końcówkę. Czekoladę przekładamy do worka/woreczka/strzykawki. No i ozdabiamy, robimy oczy, rogi i większą kropkę na którą przyklejamy czerwoną lentylkę/m&m'sa jako nos :) Tak udekorowane ciastka kładziemy na tacy/blasze i odstawiamy aż czekolada zastygnie, następnie przekładamy do wielkiej puszki lub pakujemy w co nam przyjdzie do głowy.

Ciastka robi się szybko, nie za dużo pracy, a wychodzi ich dużo! :)
Idealne na prezent, uwierzcie, uśmiech osoby dostającej ciastka - niesamowity!








piątek, 11 grudnia 2015

Muffiny z bananami i czekoladą - wersja II

Miałam ochotę na muffiny, wybrałam te na które przepis już był na blogu. Niestety z tamtego przepisu wychodzi ich mało, no to podwoiłam składniki, pozmieniałam tu i tam i wyszła nowa (nawet lepsza :p) wersja muffin z bananami i czekoladą. Wychodzą dość duże, więc są idealne na drugie śniadanie :) Myślę, że bardzo dobrze nadają się dla dzieci do szkoły, sama wiem, że po pewnym czasie kanapki się już nudzą i chciało by się zjeść coś innego :) No to proszę bardzo!



Muffiny z bananami i czekoladą 
wersja II - ok. 15 babeczek
  • 1 szklanka mąki żytniej razowej
  • 1 szklanka mąki pełnoziarnistej orkiszowe
  • 2 dojrzałe banany
  • 4 łyżki płatków owsianych/żytnich/orkiszowych
  • 2/3 szklanki oleju
  • 1 szklanka maślanki/kefiru
  • 2 jajka
  • 2-3 łyżki cukru trzcinowego
  • 100 g gorzkiej czekolady

Mąki, płatki, proszek do pieczenia mieszamy w jednej misce. W drugiej - rozgniecione banany, olej, jajka, kefir lub maślankę, cukier. Mokre składniki zmiksować, dodać w 2 częściach suche składniki. Wszystko miksować aż do połączenia składników, ale nie za długo. Czekoladę drobno kroimy. Połowę dodajemy do masy i razem mieszamy. 
Formę na muffiny wykładamy papilotkami, nakładamy sporą łyżkę ciasta, u mnie ciasto sięgało prawie do końca papilotek, przed włożeniem do pieca posypujemy muffiny resztą czekolady. Wkładamy do nagrzanego na 180 st. C piekarnika, pieczemy przez 20 minut. 
Gotowe muffiny wyciągamy, pozastawiamy do wystudzenia i gotowe :)

Moim zdaniem, muffiny to jedne z tych wypieków które robi się szybko i zawsze wychodzą (no prawie zawsze :p), naprawdę polecam upiec, a może przez nie odkryjecie w sobie, że jesteście wirtuozami w kuchni i domowe wypieki już na stałe zawitają do waszego domu!







niedziela, 6 grudnia 2015

Czekolada na gorąco - idealna na prezent!!

Nie macie pomysłu na prezent? Najlepiej zrobić coś samemu, takie prezenty moim zdaniem cieszą najbardziej :) Ile razy można dostać skarpetki, rękawiczki czy piżamę? :p 
Kto nie lubi czekolady? Okey, słyszałam o takich ludziach, ale czy można im wierzyć? :)

Taki prezent robi się bardzo szybko, potrzebujecie tylko kilka składników, słoik i gotowe! 

Czekolada na gorąco
(na 2 słoiki które widzicie na zdjęciu, ok. 450g proszku)
  • 200 g kakao
  • 200 g cukru pudru
  • 2 łyżki skrobi kukurydzianej/ziemniaczanej
  • 200 g czekolady mlecznej/gorzkiej/białej
Kakao, cukier, skrobię dobrze wymieszać*. Czekoladę posiekać. Do słoika wsypać mieszankę kakao, na samą górę wsypać czekoladę. 
Na kartce, którą można dołączyć do słoiczka, napisać: Ugotuj 200 ml mleka. Dodaj ok. 1-2 łyżki mieszanki, gotuj i dobrze wymieszaj aż do uzyskania jednolitej konsystencji.

*do mieszanki można dodać ok. pół łyżeczki cynamonu dla bardziej świątecznego smaku :)

Jak widzicie, nic trudnego, a naprawdę można sprawić komuś radość! :)






piątek, 27 listopada 2015

Snickerdoodles. Orzechowo-cynamonowe ciasteczka.

Jeżeli obserwujecie mojego instagrama, mogliście ostatnio zobaczyć, że dostałam nową książkę kulinarną. Zakochałam się w niej :) Niestety nie ma wersji polskiej, ale mam nadzieję, że podzielę się z wami kilkoma przepisami (z małymi zmianami :p).
Dzisiaj mam dla was Snickerdoodles, które robi się w USA, ale przepis pochodzi z Europy. Snickerdoodles - ciasteczka, nie powiedziałabym, że takie tradycyjne - kruche, miękkie w środku, nie, te są inne. Trudno mi powiedzieć jakie, ale na pewno dobre! Bardzo aromatyczne, cynamonowe... Idealne do szklanki mleka.

Snickerdoodles 

  • 200 g miękkiego masła
  • 130 g cukru
  • 2 jajka
  • 1-2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
  • 400 g mąki pszennej
  • 1/2 łyżeczki startej gałki muszkatołowej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 50 g drobno posiekanych orzechów włoskich*
  • 1 łyżka cukru pudru
  • 2 łyżki Cynamonu
Masło ucieramy razem z cukrem, aż do uzyskania delikatnej jednolitej masy. Jajka i ekstrakt waniliowy dodać do masła i dobrze połączyć. Mąkę wymieszać razem z proszkiem do pieczenia i gałką muszkatołową - wszystko przesiać do masy i wymieszać. Na sam koniec dodać orzechy i wszystko dobrze połączyć, aż do uzyskania jednolitej masy. Z ciasta uformować kulę, przykryć folią spożywczą i włożyć do lodówki na 1-2 h.
Cukier puder i cynamon wymieszać w miseczce.
Gdy ciasto już się schłodzi, można formować z niego małe kulki, obtoczyć je w cukrze cynamonowym, lekko spłaszczyć i układać na wyłożonej papierem do pieczenia blasze.
Tak przygotowane ciastka piec w temp. 180 st. C, przez 10-12 minut.
Po wyciągnięciu z pieca, odstawić do kompletnego wystudzenia.
Gotowe! Robi się je szybko i wychodzi ich dosyć dużo - u mnie ok. 50 sztuk :)











piątek, 13 listopada 2015

Rogale z makiem i orzechami - po prostu :)

W wirze 11 listopada, gdzie prawie każdy szuka gdzie by tu dostać rogala świętomarcińskiego, piekarnie biją się o to kto zrobi lepsze i zgarnie więcej klientów. Osobiście wolałam zrobić sobie rogale sama, z czarnym makiem, po swojemu, tak jak lubię. Powstały z tego "zwykłe" rogale z makiem, można je zrobić nie tylko na 11 listopada, w sumie można zrobić je zawsze, myślę, że będą się nadawać jako alternatywa dla makowca :)


Rogale z makiem i orzechami

ciasto:

  • 500 g mąki pszennej
  • 7 g suchych drożdży
  • 2 żółtka
  • 1 jajko
  • 1/3 kostki miękkiego masła
  • 40 g cukru
  •  200-250 ml ciepłego mleka
masa makowa

  • 250 g mielonego maku
  • 200 g mielonych orzechów włoskich
  • 2-3 łyżki cukru
  • opcjonalnie 20 g marcepanu
  • ok. 400 ml mleka
  • rum
lukier

  • 200 g cukru pudru
  • woda
dodatkowo

  • jajko
  • ok. 60 g mielonych orzechów włoskich
Wszystkie składniki na ciasto przekładamy do miski/malaksera i wyrabiamy, aż do uzyskania jednolitej masy. Jeżeli ciasto będzie zbyt mokre, dodajcie mąki, jeżeli za suche, dodajcie mleka, mało elastyczne - dodajcie trochę miękkiego masła. Ciasto odstawić w ciepłe miejsce na ok.1h.

Mak wsypujemy do rondla, wlewamy mleko tak aby masa była gęsta, nie rozlewała się. Następnie dodajemy cukier i rum. Wszystko podgrzewamy. UWAGA! Mak szybko może się przypalić, więc trzeba często mieszać. Na sam koniec dodajemy orzechy, mieszamy pozostawiając chwilę na ogniu. Następnie odstawiamy do przestudzenia.
Gdy ciasto już wyrośnie, rozwałkowujemy, podsypujemy mąką, żeby się nie przykleiło do stolnicy. Najlepiej rozwałkować ciasto na prostokąty i później pokroić na trójkąty.
Ciasto wałkujemy partiami (chyba, że macie suuuuper dużą stolnicę :p).
Masę makową nakładamy na trójkąty, dokładnie na szerszy koniec, zawijamy i na sam koniec formujemy rogala, lekko zginamy. Rogale kładziemy na wyłożonej papierem blasze. Przed włożeniem do pieca smarujemy rozbełtanym jajkiem. Pieczemy w temp. 180 st., opiekanie góra/dół, przez 15-20 minut.
Lukier - cukier puder wsypujemy do miseczki, dodajemy wody, aż powstanie kleisty lukier.
Upieczone rogale smarujemy lukrem i posypujemy orzechami.
Gotowe!

Naprawdę polecam, rogale są delikatne, ich wielkość zależy od nas, więc możecie zrobić całkiem małe, takie "na raz", ale również bardzo duże, gdzie po jednym będziecie mieli dość :p














piątek, 30 października 2015

Delikatne ciasto z jabłkami - szybko i wygodnie!

Bardzo lubię takie ciasta, które robi się szybko, a wychodzą bardzo dobre i delikatne. Idealnie nadają się do zrobienia w tygodniu, często brakuje nam czasu, a coś słodkiego, domowego chętnie by się zjadło. Ten przepis jest właśnie na takie ciasto :) Robi się bardzo szybko, jest z jabłkami i cynamonem, więc idealnie na tę porę roku. Nie ma co się rozpisywać, już podaję przepis :)

Ciasto z jabłkami na pszenno-orkiszowym spodzie

  • 125 g miękkiego masła
  • 100 g cukru
  • 100 g mąki pszennej
  • 100 g mąki orkiszowej pełnoziarnistej 
  • 1-2 łyżeczek cynamonu
  • skórka z połowy cytryny
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 3 jajka
  • 1-2 łyżek mleka

  • 4 średnie jabłka
  • 20 g masła
Jabłka obieramy, usuwamy gniazda nasienne i kroimy na paski (nie za cienkie, bo wam się za bardzo wysuszą).
Masło ubijamy na puch. Dodajemy cukier, skórkę z cytryny, cynamon i wszystko dobrze miksujemy. Dodajemy po kolei jajka, miksując każde ok. 1 min. Mąki i proszek do pieczenia mieszamy. Wsypujemy w 2 częściach. Wszystko dobrze mieszamy, na sam koniec dodajemy mleko, miksujemy. Tortownice (śr. 26 cm) wykładamy papierem do pieczenia, tylko spód, wykładamy do niej ciasto. Na ciasto kładziemy jabłka. Roztapiamy 20 g masła, wsypujemy pół łyżeczki cynamonu, mieszamy i smarujemy nim jabłka. Ciasto wkładamy do nagrzanego na 180 st. C piekarnika, na 30-35 minut.
Przed podaniem można posypać cukrem pudrem i gotowe!








                                      FOLLOW ME ON  FACEBOOK  OR  INSTAGRAM

poniedziałek, 19 października 2015

Jabłecznik na kruchym cieście - tradycyjnie!

Sezon na jabłka uważam za otwarty! Ja mam takie szczęście, że w ogródku mam dwie duże jabłonie i dwie małe. Jabłka z nich smakują obłędnie :) Słodkie, twarde, soczyste. Robimy z nich soki, kompoty no i oczywiście tradycyjnie - jabłeczniki. Moja rodzina gustuje w takich z duuużą ilością jabłek i cynamonu, wariacje też są mile widziane, np. w tamtym roku był jabłecznik pod orzechową pokrywą - przepis tutaj  :)
Dzisiaj mam dla was przepis na tradycyjny jabłecznik na kruchym cieście. Ciasto nadaje się do popołudniowej herbaty, porannej kawy, a nawet jako coś słodkiego wieczorem, nic tylko zrobić.

Jabłecznik na kruchym cieście z posypką

ciasto:
  • 200 g mąki pszennej
  • 100 g mąki pełnoziarnistej*
  • 200 g zimnego masła
  • 80 g cukru
  • 1 żółtko
posypka:
  • 100 g miękkiego masła
  • 80 g cukru
  • ok. 150 g mąki pszennej
dodatkowo:
  • 1,5 kg jabłek
  • 1-2 łyżeczek cynamonu 
  • cukier trzcinowy
  • łyżka kaszy manny** 

* można dodać tylko 300 g mąki pszennej, ja po prostu lubię eksperymenty :p
** opcjonalnie; kasza wchłonie część soku z jabłek 


Ciasto: Masło kroimy w kostkę. Do miski/malaksera wrzucamy mąkę, pokrojone masło, cukier i żółtko. Wszystko dobrze i szybko ugniatamy. Odstawiamy do lodówki na około 40-60 minut, 

Jabłka obieramy, usuwamy gniazda nasienne. Jabłka trzemy na tarce o dużych oczkach. Potarte jabłka doprawiamy cynamonem i cukrem. Można też dodać odrobinę soku z cytryny. 

Ciasto wyciągamy z lodówki, rozwałkowujemy na grubość ok. 1-2 cm. Formę do pieczenia (u mnie 35 x 20 cm) wykładamy papierem, rozwałkowane ciasto przekładamy do formy. Dociskamy i przycinamy ciasto żeby boki nie wystawały z formy. Ciasto przykrywamy papierem do pieczenia i obciążamy za pomocą ryżu/kaszy itp. Pieczemy przez 10-15 minut w temp. 180 st. C.

Posypka: Masło i cukier przekładamy do miski. Mieszamy aż się połączą. Dodajemy ok. 100 g mąki. Wszystko ugniatamy i dodajemy stopniowo mąki, aż do powstania jednolitej kulki, nie za suchej i nie za twardej. Tak gotową posypkę odstawiamy do lodówki.

Gotowe ciasto wyciągamy, usuwamy papier z obciążeniem z góry. Z jabłek odlewamy trochę soku, dodajemy kaszę mannę i dobrze mieszamy. Jabłka przekładamy na ciasto, wyrównujemy. Posypkę trzemy na tarce bezpośrednio na ciasto. Jeżeli posypki będzie za dużo, można ją zamrozić i użyć kiedy indziej. 
Całą szarlotkę wkładamy do piekarnika i pieczemy ok. 30-40 minut w temp. 180 st. C. 

Jabłecznik wyciągamy z pieca, można jeść jeszcze ciepły (opłaca się :p) lub pozostawić do wystudzenia.













                                              


                                            FOLLOW ME ON  FACEBOOK  OR  INSTAGRAM


piątek, 9 października 2015

Masło orzechowe - domowej roboty najlepsze!

Przygodę z masłem orzechowym zaczęłam właśnie od tego domowego. Pomyślałam sobie, że jeżeli jest takie dobre jak wszyscy mówią, to czemu nie mam go spróbować :) No i zrobiłam, gdy pierwszy raz skosztowałam, byłam sceptyczna, raczej na nie... ale za drugim razem... jak bardzo się myliłam, jednak masło orzechowe to NIEBO W GĘBIE!

Nadaję się do wszystkiego! Koktajli, śniadań, deserów, ciast, ciasteczek, kanapek.... i co sobie jeszcze wymyślicie :) Dodatkowo można je trzymać dosyć długo, (po pół roku dalej jest dobre ), u mnie to jednak nie możliwe, masło znika w kilka dni :)

Jedynym mankamentem domowego masła orzechowego, jest to, że potrzebny jest dobry robot kuchenny (malakser), inne urządzenia nie mają aż tak dużej mocy, żeby poradzić sobie z twardymi orzechami.

Masło orzechowe

  • 400 g orzeszków ziemnych (NIE solonych!)
  • 1/2 łyżeczki cukru
  • 1/2 łyżeczki soli
Orzechy, sól i cukier wrzucamy do misy malaksera. Zaczynamy wszystko miksować, na początku na małych obrotach, później na najmocniejszych. Zmieniać intensywność co jakiś czas, raz/dwa razy można wyłączyć całkiem, orzechy są twarde, więc robot może się zagrzać. Wszystko miksujemy aż do uzyskania odpowiedniej konsystencji. Ja lubię dosyć lejące, więc chwilę to zajmie :)
Nic więcej nie trzeba robić, wrzucić, włączyć i tyle. Gdy będzie gotowe, przełożyć do słoika.




                                          FOLLOW ME ON  FACEBOOK  OR  INSTAGRAM






piątek, 2 października 2015

Tort z kremem kawowo-adwokatowym

Robiłam ten tort już drugi raz. Pierwszy raz gdy byłam na wakacjach u rodziny, zrobiłam i bardzo im zasmakował. Niedawno odwiedzili nas i wspominali właśnie ten tort, więc postanowiłyśmy zrobić z mamą ten sam. Nie wiem dlaczego, ale krem adwokatowy przypadł mojej rodzinie do gustu :) Jest łatwy do zrobienia, kilka składników i gotowe. Tak samo krem kawowy, który stał się naszym drugim najlepszym kremem do tortów (zaraz po tradycyjnym, maślano-budyniowym).
Najlepiej tort zrobić wieczór wcześniej, wtedy zdąży się dobrze schłodzić, a krem stężeje. Ja niestety nie miałam tyle czasu, dzień wcześniej zrobiłam biszkopt, a na następny dzień krem. Dlatego tort nie zdążył się dobrze schłodzić, ale i tak dobrze smakował :)

Tort z kremem kawowo-adwokatowym


biszkopt
  • 5 jajek
  • 1/2 szklanki cukru
  • 2/3 szklanki mąki pszennej
  • 1/3 szklanki mąki ziemniaczanej
krem
  • 600 ml śmietany 30%
  • 250 g serka Mascarpone
  • 2-3 łyżki cappuccino/kawy rozpuszczalnej
  • adwokat
  • cukier puder
dodatkowo
  • 100 g czekolady
  • 2 kieliszki wody
  • 1 kieliszek rumu/koniaku/ innego alkoholu do nasączenia

Biszkopt: Białko oddzielamy od żółtka. Białka ubijamy z szczyptą soli, na sam koniec dodajemy cukier i wszystko dobrze ubijamy, aż cukier się rozpuści, a białko będzie "lśnić". Do białka dodajemy kolejno żółtka, każde ubijając do uzyskania jednolitej masy. Do jajek przesiewamy wymieszane mąki, wszystko delikatnie mieszamy za pomocą silikonowej szpatułki. Ciasto przelewamy do tortownicy (śr. 26 cm), pieczemy w temp. 180 st C, przez ok. 20-35 minut.

Krem: Śmietanę ubijamy. Dodajemy ser i łyżkę cukru pudru. Wszystko dobrze mieszamy. 1/3 kremu przekładamy do innej miski, wlewamy do niego adwokat (u mnie ok. 60 ml) i miksujemy. 
Do reszty kremu dodajemy cappuccino/kawę rozpuszczalną i również dobrze mieszamy. 
Ilość adwokatu/kawy/cukru pudru zależy od was i waszych upodobań smakowych, musicie po prostu skosztować i dodać ile tylko chcecie :)

Biszkopt dzielimy na 3 części, każdą cześć nasączamy mieszanką wody i alkoholu. Jedną część smarujemy kremem adwokatowym. Na to dajemy kolejny biszkopt, następnie krem kawowy, znowu biszkopt. Boki i górę tortu smarujemy kremem kawowym. Dekorujemy resztką kremu za pomocą rękawa cukierniczego. 
Na sam koniec czekoladę kruszymy za pomocą malaksera lub drobno kroimy. Posypujemy nią boki tortu i jeżeli zostanie górę. 
No i gotowe! Jest z nim mniej roboty niż się wydaje, naprawdę polecam :)







                                    FOLLOW ME ON  FACEBOOK  OR  INSTAGRAM

piątek, 25 września 2015

Karpatka - tradycyjnie!

Dawno na blogu nie było nic tradycyjnego. Naszła mnie ostatnio ochota na ciasto z DUŻĄ ilością kremu. Tortu nie chciało mi się robić, trochę dłużej zajmuje jego zrobienie. Padło na karpatkę, dawno jej nie robiła, a domownicy ją uwielbiają :)

Zaczęłam od poszukania optymalnego przepisu na ciasto parzone, wybrałam przepis z książki Lidla - Przepisy mistrza Pawła Małeckiego. Po wyciągnięciu ciasta z piekarnika, zastanawiałam się z mamą, jak nałożymy jedno na drugie :) W sumie Karpatka, bo Karpaty, u nas wyszły raczej Alpy :p
Przez to ciasto nie było zbyt fotogeniczne, ale za to ciekawe. Do tego tradycyjny (w moim domu) krem budyniowo-maślany, robię go z mamą od lat, właśnie do Karpatki czy tortów. Polecam zrobić Karpatkę na popołudniowe spotkania przy kawie, nada się idealnie!


Karpatka

ciasto
  • 150 ml wody
  • 100 g masła
  • 180 g mąki
  •   4 jajka

krem
  • 600 ml mleka
  • 1 1/2 opakowania budyniu waniliowego*
  • 200 g miękkiego masła
  • 3-4 łyżki cukru
  • adwokat


Ciasto parzone: Wodę z masłem podgrzewamy w garnku, najlepiej z grubym dnem. Gdy już będzie lekko bulgotać, dodać mąkę i energicznie mieszać, aż powstanie jednolita masa. Masę odstawić do wystudzenia.
Do ciasta, niegorącego, ale też nie całkiem zimnego, wbijamy kolejno jajka, każde dobrze miksując. Gdy ciasto będzie już jednolite, dzielimy je na pół, wykładamy jedną cześć na blachę wyłożoną papierem do pieczenia, pieczemy w temp. 210 st. C (najlepiej nie używac termoobiegu), przez ok. 20 minut. Uwaga! Ciasto szybko brązowieje pod koniec, ale średnio powinno spędzić w piecu 15 minut, a potem można dopiero otworzyć drzwiczki. Gdy ciasto będzie gotowe, wyciągamy i dajemy na kratę do wystudzenia, żeby się nie zaparzyło. Drugą cześć ciasta wykładamy na blachę i powtarzamy to samo.



Krem: 500 ml mleka razem z cukrem zagotowujemy. Do reszty mleka wsypujemy budyń i dobrze mieszamy, wlewamy na gotujące się mleko i energicznie mieszamy, aż wszystko zgęstnieje i będzie jednolite. Ściągamy z ognia, możecie przykryć budyń folią spożywczą, dzięki temu nie powstanie "kożuch" i w kremie nie będzie grudek. Budyń odstawiamy do wystudzenia. Przy robieniu kremu, masło i budyń muszą być tej samej temperatury, budyń nie może być za ciepły, bo masło się roztopi, ani za zimny bo powstaną grudki.
Masło miksujemy na puch. Dodajemy na początku po łyżce budyniu, wszystko dobrze mieszając. Dodajemy coraz większe części budyniu. Gdy już wszystko będzie połączone, dodajemy adwokatu do smaku i jeżeli komuś krem będzie mało słodki, to cukru PUDRU, bo inaczej się już nie rozpuści.

*Używam budyniów z opakowania, tak jest po prostu wygodniej. Oczywiście, możecie zrobić domowy, ale jeżeli poczytacie trochę składniki na opakowaniach, możecie znaleźć takie bez "E" i innych chemicznych składników.

PS: Co zrobić gdy krem się zważy? Dodać więcej bardzo miękkiego masła, dale miksując. Jeżeli to już nie pomoże, można dodać trochę oleju, też pomaga. Najlepiej jest od początku dobrze wszystko miksować i mieć wszystko w tej samej temperaturze.

Bierzemy wystudzone ciasta i krem. Na jedną część dajemy krem i próbujemy go jakoś równomiernie rozprowadzić, a następnie przygrywamy drugą częścią.
Wszystko na sam koniec posypujemy cukrem pudrem i gotowe!

Ciasto przetrzymujemy w SUCHYM i chłodnym miejscu. Jeżeli macie warunki, to najlepiej NIE w lodówce, w niej ciasto szybko pochłania wilgoć.








                                      FOLLOW ME ON  FACEBOOK  OR  INSTAGRAM

wtorek, 15 września 2015

Tort z dwoma kremami w szklance!

Miałam w domu wszystkie składniki na mały tort, mieli przyjść znajomi, więc wypadało coś upiec. Spotkanie nie wypaliło, a składniki zostały :) Zdecydowałam się na zrobienie torcików w szklance, z tradycyjnym tortem byłoby więcej roboty - równy biszkopt, dobrze rozsmarowany krem, wszystko równo i idealnie, a w szklance? Pokroić biszkopt na kwadraty, przełożyć krem do worka cukierniczego i poprzekładać :)


Tort z kremem kawowym i adwokatowym w szklance

biszkopt
  • 3 jajka
  • 2 łyżki cukru
  • 1/2 szklanki mąki pszennej
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2-3 łyżki rumu
krem
  • 400 ml śmietany 30%
  • 250 g serka Mascarpone
  • 3-4 łyżki cukru pudru
  • adwokat
  • kawa rozpuszczalna/cappuccino
dodatkowo
  • gorzka czekolada
Białka oddzielamy od żółtek. Białka ubijamy, pod koniec dodajemy cukier. Gdy białko będzie już sztywne, dodajemy po kolei żółtka, miksujemy aż cukier się rozpuści i masa będzie puszysta i jednolita. Mieszamy mąkę i proszek do pieczenia, przesiewamy do masy jajecznej i wszystko delikatnie mieszamy. Ciasto wylewamy na dużą kwadratową formę wyłożoną papierem do pieczenia. Pieczemy w temp. 180 st. C przez ok. 10 minut. Uwaga! Biszkopt jest cienki, więc bardzo szybko może się spalić.

Śmietanę ubijamy. Dodajemy ser Mascarpone, na sam koniec dodajemy cukru pudru według uznania. 1/3 kremu przekładamy do innej miski, do niego dodajemy adwokat ok. 50 ml, zawsze można dodać więcej :) Do reszty kremu (2/3) dodajemy kawę/cappuccino - u mnie 3 łyżki cappuccino. Gotowe kremy odkładamy do lodówki. 

Przygotowujemy szklanki. Nasączamy biszkopt rumem z odrobiną wody. Przycinamy biszkopt, zależnie od tego jakie macie szklanki. Ja miałam kwadratowe, więc łatwo mi było kroić. 
Krem adwokatowym i kawowy przekładamy do rękawów cukierniczych z odpowiednimi tylkami. 
Teraz wystarczy tylko wszystko ułożyć. Krem-biszkopt-krem-biszkopt.... na sam koniec wszystko posypać startą czekoladą. Włożyć na pół godziny do lodówki i gotowe! 

Taki deser to dobra alternatywa dla tradycyjnych tortów, warto spróbować!











                                       FOLLOW ME ON  FACEBOOK  OR  INSTAGRAM

sobota, 29 sierpnia 2015

Ochota na czekoladę? Ciasto mocno czekoladowe - bez jajek!

Jak ja miałam ochotę na ciasto czekoladowe... ooo tak!
Chciałam robić, to które zawsze robię, z nadzieją, że mam wszystkie składniki przyszłam ze sklepu i zaczęłam przygotowania. Okazało się jednak, że moje kury nie nadążyły z produkcją, no i jajek jeszcze nie było.... No to Iwona poszukała w sieci przepisu na ciasto bez jajek,uwierzcie jest ich wiele, znalazłam jeden, zmodyfikowała go i wyszło pyszne - wilgotne, nie za słodkie, mocno czekoladowe i do tego te maliny na górze!
Czekoladocholicy - to coś dla was!
Oryginał przepisu możecie znaleźć tutaj

Mocno czekoladowe ciasto z malinami
  • 1 1/2 szklanki mąki orkiszowej jasnej (typ 630)*
  • 2 łyżki mąki kukurydzianej
  • 1/2 szklanki cukru trzcinowego
  • 3/4 szklanki kakao
  • 1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 55 g masła
  • 250 ml kefiru
  • 250 ml kawy (najlepiej, żeby nie była za gorąca)
  • 100 g gorzkiej czekolady
polewa czekoladowa
  • 20 g masła
  • 2-4 łyżek kakao
  • 2 łyżki cukru trzcinowego
  • mleko
dodatkowo
  • maliny 

*możecie użyć zwykłej pszennej lub pełnoziarnistej, ja po prostu ostatnimi czasy nie używam pszennej :)

Masło roztapiamy w misce. Mąki, proszek do pieczenia wymieszać i przesiać do masła. Dodać resztę składników i wszystko dobrze wymieszać. Czekoladę drobno posiekać i dodać do masy, dobrze ją wmieszać. Ciasto przelać do formy, wstawić do nagrzanego na 180 st. C piekarnika, piec ok. 30-40 minut. 
Polewa: Masło roztapiamy w rondelku, dodajemy ok. 3 łyżki mleka i cukier. Wszystko dobrze mieszamy, aż cukier się rozpuści. Dodajemy kakao aż uzyskamy pożądanej konsystencji. 
Po wyciągnięciu ciasta z piekarnika, pozostawiamy go w formie aż wystygnie. Następnie wyciągamy je, oblewamy polewą czekoladową i układamy maliny :)
I gotowe! Ciasto nie należy do tych wysokich, puszystych, jest miękkie, delikatne, a zarazem wilgotne i mocno czekoladowe. Sami musicie zrobić i ocenić :)







FOLLOW ME ON  FACEBOOK  OR  INSTAGRAM

wtorek, 25 sierpnia 2015

Give me cookies! - ciasteczka owsiane z kokosem

Ciastka.... kto ich nie lubi? Ja uwielbiam! Tysiące sposobów, tysiące składników które można połączyć i zawsze wyjdzie coś pysznego. Do tego szklanka mleka i od razu człowiekowi lepiej, nie?
Ja dokładnie tak się czuję, jedząc ciastka :) Oczywiście te domowe, pachnące masłem, chrupiące, kruszące się na prawo i lewo.

Pewnie widzieliście już mój podstawowy przepis na ciasteczka owsiane (jeżeli nie znajdziecie go tutaj), jest też wersja z orzechami, dzisiaj mam dla was wersję z kokosem. Uwierzcie gdy ciastka są w piekarniku w kuchni pachnie cudownie!

Ciastka owsiane z kokosem

  • 3 szklanki płatków owsianych błyskawicznych 
  • 1 szklanka mąki żytniej
  • 200 g miękkiego masła
  • 1 jajko
  • 1/2 szklanki brązowego cukru
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 100-120 g wiórek kokosowych
Wiórki kokosowe prażymy na patelni na lekko brązowy kolor. UWAGA! Najlepiej ciągle mieszać wiórki, ponieważ bardzo szybko się palą.
Masło ucieramy z cukrem, aż będzie puszyste. Dodajemy jajko i wszystko dobrze mieszamy. Resztę składników mieszamy w osobnej misce i w dwóch partiach dodajemy do masła. Wszystko dobrze mieszamy. Formujemy ciasteczka, wedle waszego uznania, można uformować kulki i je lekko rozpłaszczyć, można po prostu nałożyć na papier do pieczenia i lekko uformować. To już zależy od was :) Wkładamy do nagrzanego na 180 st. C piekarnika na ok. 15-20 minut, aż będą lekko przypieczone.
Gotowe! Można podawać z szklanką mleka, dać dzieciom do szkoły jako przekąska, wziąć do pracy lub pochłonąć wszystkie i być jak Ciasteczkowy Potwór z ulicy Sezamkowej :)








                                    FOLLOW ME ON  FACEBOOK  OR  INSTAGRAM