Przejdź do głównej zawartości

Karpatka - tradycyjnie!

Dawno na blogu nie było nic tradycyjnego. Naszła mnie ostatnio ochota na ciasto z DUŻĄ ilością kremu. Tortu nie chciało mi się robić, trochę dłużej zajmuje jego zrobienie. Padło na karpatkę, dawno jej nie robiła, a domownicy ją uwielbiają :)

Zaczęłam od poszukania optymalnego przepisu na ciasto parzone, wybrałam przepis z książki Lidla - Przepisy mistrza Pawła Małeckiego. Po wyciągnięciu ciasta z piekarnika, zastanawiałam się z mamą, jak nałożymy jedno na drugie :) W sumie Karpatka, bo Karpaty, u nas wyszły raczej Alpy :p
Przez to ciasto nie było zbyt fotogeniczne, ale za to ciekawe. Do tego tradycyjny (w moim domu) krem budyniowo-maślany, robię go z mamą od lat, właśnie do Karpatki czy tortów. Polecam zrobić Karpatkę na popołudniowe spotkania przy kawie, nada się idealnie!


Karpatka

ciasto
  • 150 ml wody
  • 100 g masła
  • 180 g mąki
  •   4 jajka

krem
  • 600 ml mleka
  • 1 1/2 opakowania budyniu waniliowego*
  • 200 g miękkiego masła
  • 3-4 łyżki cukru
  • adwokat


Ciasto parzone: Wodę z masłem podgrzewamy w garnku, najlepiej z grubym dnem. Gdy już będzie lekko bulgotać, dodać mąkę i energicznie mieszać, aż powstanie jednolita masa. Masę odstawić do wystudzenia.
Do ciasta, niegorącego, ale też nie całkiem zimnego, wbijamy kolejno jajka, każde dobrze miksując. Gdy ciasto będzie już jednolite, dzielimy je na pół, wykładamy jedną cześć na blachę wyłożoną papierem do pieczenia, pieczemy w temp. 210 st. C (najlepiej nie używac termoobiegu), przez ok. 20 minut. Uwaga! Ciasto szybko brązowieje pod koniec, ale średnio powinno spędzić w piecu 15 minut, a potem można dopiero otworzyć drzwiczki. Gdy ciasto będzie gotowe, wyciągamy i dajemy na kratę do wystudzenia, żeby się nie zaparzyło. Drugą cześć ciasta wykładamy na blachę i powtarzamy to samo.



Krem: 500 ml mleka razem z cukrem zagotowujemy. Do reszty mleka wsypujemy budyń i dobrze mieszamy, wlewamy na gotujące się mleko i energicznie mieszamy, aż wszystko zgęstnieje i będzie jednolite. Ściągamy z ognia, możecie przykryć budyń folią spożywczą, dzięki temu nie powstanie "kożuch" i w kremie nie będzie grudek. Budyń odstawiamy do wystudzenia. Przy robieniu kremu, masło i budyń muszą być tej samej temperatury, budyń nie może być za ciepły, bo masło się roztopi, ani za zimny bo powstaną grudki.
Masło miksujemy na puch. Dodajemy na początku po łyżce budyniu, wszystko dobrze mieszając. Dodajemy coraz większe części budyniu. Gdy już wszystko będzie połączone, dodajemy adwokatu do smaku i jeżeli komuś krem będzie mało słodki, to cukru PUDRU, bo inaczej się już nie rozpuści.

*Używam budyniów z opakowania, tak jest po prostu wygodniej. Oczywiście, możecie zrobić domowy, ale jeżeli poczytacie trochę składniki na opakowaniach, możecie znaleźć takie bez "E" i innych chemicznych składników.

PS: Co zrobić gdy krem się zważy? Dodać więcej bardzo miękkiego masła, dale miksując. Jeżeli to już nie pomoże, można dodać trochę oleju, też pomaga. Najlepiej jest od początku dobrze wszystko miksować i mieć wszystko w tej samej temperaturze.

Bierzemy wystudzone ciasta i krem. Na jedną część dajemy krem i próbujemy go jakoś równomiernie rozprowadzić, a następnie przygrywamy drugą częścią.
Wszystko na sam koniec posypujemy cukrem pudrem i gotowe!

Ciasto przetrzymujemy w SUCHYM i chłodnym miejscu. Jeżeli macie warunki, to najlepiej NIE w lodówce, w niej ciasto szybko pochłania wilgoć.








                                      FOLLOW ME ON  FACEBOOK  OR  INSTAGRAM

Komentarze

  1. MMmmm. pychotka ;)
    Pozdrawiam
    Zapraszam do mnie : http://snowarskakarolina.blogspot.com/
    PS: Obserwuję i liczę na rewanż

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Czekoladowa pokusa - ciasto czekoladowe z polewą czekoladową.

Lody bananowe z masłem orzechowym i jogurtem naturalnym - bez maszyny!

Owsiane pieguski - pełnoziarniste, bez cukru!